Juesej obaliło bolszewizm (a co za tym idzie – gejów i Sierakowskiego), wymyśliło Wolny Rynek (który jest zresztą drugą najważniejszą wartością Prawicy), dolara,‘soft money’, lobbying jako podstawę ustroju państwa, GI Joe i Paris Hilton. Współtworzył i wypromował właściwie większość fajnych rzeczy, w tym również i Internet i wolność słowa, dzięki czemu Lewactwo może nadal debatować nad swoim upadkiem i szukać pomysłów na pretekst usprawiedliwiający swe istnienie. Bo geje i Sierakowski to dobry początek, ale budować wokół tego jakoś niełatwo.
Stany Zjednoczone raz na jakiś czas pragną szerzyć demokrację, niszczyć broń masowego rażenia, mieć trochę więcej ropy, chronić interesy Izraela na Bliskim Wschodzie, pokazywać Donalda Rumsfelda w TV i ogólnie – jak to śpiewa John McCain – bomb, bomb, bomb.Ponieważ są silne i sprytne, udaje się to zrobić nawet i jednocześnie, za jednym zamachem. Nam, nadwiślańskim sojusznikom i towarzyszom walki w walce o niepodległość Stanów, przypada rola szczególna - i jesteśmy tego świadomi. Rolę bierzemy na klatę i ustami Jarosława Kaczyńskiego deklarujemy w Sejmie, że Juesej ma nasze bezwarunkowe poparcie w szerzeniu demokracji w Iraku. Jak w Misiu - chłopaki, my byśmy Wam wszystko poparli! Ba, nawet zgnębione Lewactwo nadwiślańskie pyta tylko czy całować sygnet czy palce u stóp amerykańskich emisariuszy.